,,Co jedzą króliczki? Marchewki!
A różowe króliczki? Różowe marchewki!"
Spytałam się mojej siostry oglądającej bajkę z tą konwersacją czy wie, że nie istnieją różowe marchewki. Niestety odpowiedź była taka jaka przewidywałam czyli zaczęła krzyczeć, że istnieją bo przecież w bajce mają! Oburzona zaczęłam pytać czy kiedykolwiek takową widziała. Oczywiście obraziła się na mnie i nie odpowiedziała ( ma 3 lata ;)). Czy takie wkręcanie dzieci jest dobre? Oczywiście wiem, to są tylko bajki i są bardzo nierealne! Ja o tym wiem, wy o tym wiecie, ale czy 3 letnie dziecko też? Bajka jest niby edukacyjna, dzieci uczą się tam pomagania sobie nawzajem itp. ale czy to fer? Na szczęście moja siostra co do kuchni jets przeze mnie mocno edukowana (pieczemy razem muffinki, pomaga wybierać przepisy, mówi jakie ciasto chce) ale to i tak pewnie za mało. Bo czemu może się równać mówienie przeze mnie o składnikach, ekologii itp. z kolorową bajką w która jest wpatrzona jak w obrazek! Oczywiście nie mówię tutaj, że wszystkie bajki są złe bo tak nie jest, np. bajka która teraz leci uczy angielskiego, inna bajka traktuje o muzyce i kompozytorach. Może zamiast pokazywać różowe króliki pokazujmy więcej kanałów w kótrych gotują dzieci? (znam takie 2)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz